Zamień chemię na zdrowe ubrania!

detox

Dziś omówimy mniej przyjemną kwestię o której niestety często zapominamy, a wielkie koncerny odzieżowe starają się z całych swych sił, abyśmy o tym nie pamiętali. Wybieramy ubrania, które wpadają nam w oko, kuszą swoim wyglądem, ale czy sprawdzamy ten mały ogonek, który skrywa się w dolnej, wewnętrznej części produktu? Powiecie: tak! Sprawdzamy skład: 80% wiskoza, 20% elastan. Jednak co dalej? Metki często nas oszukują, a raczej marki które produkują i doszywają metki. Ukrywają informacje, które powinny znajdować się na każdym produkcie, a my dzięki nim moglibyśmy ocenić, czy chcemy dany produkt mimo wszystko kupić.

W ciągu ostatnich lat, temat zdrowej żywności czy naturalnych kosmetyków bardzo się rozwinął. Zaczęliśmy zwracać większą uwagę na to co jemy, gdzie kupujemy, skąd pochodzą kupowane przez nas produkty. Leczymy się od środka, dbamy o siebie od zewnątrz, jednak po tej pielęgnacji zakładamy na siebie ubrania, które nafaszerowane są chemią nadającą im kolor czy chroniącą przed pasożytami przenikającymi podczas transportu z odległych krajów.

Co powinniśmy wiedzieć?

Nie ma co ukrywać, nie jest i nie będzie łatwo … Jednak uwierzcie, że będzie podobnie jak z wprowadzeniem do swojego codziennego, intensywnego stylu życia diety eliminacyjnej. Pierwsze tygodnie będą wydawały się katorgą, męczarnią, szeregiem wyrzeczeń i ciągłym niedoczasem. Jednak po tych dwóch/trzech tygodniach to co wydaje się takie niemożliwe staje się codziennością. Dodatkowe bonusy to satysfakcja, lepsza organizacja i przede wszystkim zdrowie!

Żyjemy szybko, przez to najłatwiej korzysta się nam z sieciówek, które oferują swoje produkty na każdym rogu. Niestety to co kupujemy, to najczęściej ubrania ze sztucznych tkanin, które przechodzą liczne procesy chemiczne, od barwienia po konserwację, a to nie jest obojętne dla naszej skóry.

Szkodliwe substancje, zawarte w ubraniach: (na podstawie prawdaozdrowiu.pl)

  • bawełna – chronią ją pestycydy, herbicydy i inne nawozy sztuczne, które mocno wsiąkają w roślinę,
  • wełna – zwierzęta pryska się wielką ilością środków pasożytniczych, a później po ostrzyżeniu czyści się rozpuszczalnikami z trójchloroetylenem, które nie tylko drażnią oczy i skórę, ale również wpływają na układ nerwowy. Te najtańsze, produkowane masowo ubrania nie są płukane z tej substancji, stąd często po zakupie takich produktów można wyczuć dziwny, chemiczny zapach,
  • materiał PCV, stosowany w przemyśle budowlanym, używany przy produkcji ubrań, zapobiega gnieceniu,
  • barwnik EDTA, używany do barwienia wełny, wpływa na osłabienie układu hormonalnego u kobiet i mocno zanieczyszcza środowisko, zakażając wodę,
  • miłe w dotyku, nie drapiące bawełniane ubrania z jednej strony wydają się nam atrakcyjne z drugiej, barwione są mocno toksycznymi związkami chloru, siarki, formaldehydem czy solami amoniowymi,
  • no i przechodzimy do najgorszego, wspomnianego formaldehydu. To niebezpieczny alergen, który poważnie szkodzi naszemu organizmowi! Ta trująca substancja, uwalniana jest gdy się pocimy, na początku powoduje delikatne podrażnienia skóry, uczulenia, aż w końcu doprowadza do poważnych chorób.

Jakie ubrania wybierać?

Najlepiej te z naturalnych materiałów: jedwab, bawełna, len, konopia, juta, wełna. Jednak i to nie jest jednoznaczne. Tak jak z warzywami i owocami, które zjadamy, powinniśmy wiedzieć z jakich upraw pochodzą i w jaki sposób były hodowane. Ciężko jest zdobyć takie informacje, jednak możemy sobie z tym poradzić, dbając o to, aby kupiony przez nas produkt był dobrze wyprany przed kontaktem ze skórą!

WARNING! Nie należy nosić ubrania od razu po zakupie, trzeba go wyprać, wysuszyć, wyprasować, aby najgorsze konserwujące szkodliwe składniki nie zaszkodziły naszemu zdrowiu.

Szczególną uwagę zwracajmy na bieliznę, która ma bezpośredni kontakt z naszym ciałem i okolicami intymnymi. Tu powinniśmy zachować wyjątkową ostrożność i kupować produkty ekologiczne. Starać się wybierać bieliznę z bawełny organicznej, nie ze sztucznych tkanin! Bielizna, szczególnie czarna, zawiera najwięcej szkodliwego barwnika, który może powodować podrażnienia. Ale to nie wszystko – może przyczynić się nawet do rozwoju raka prostaty czy problemów hormonalnych. Każdą bieliznę po zakupie należy porządnie wyprać, a nawet wyprasować przed pierwszym użyciem!

Gdy kupujemy rzecz w lumpeksie, przychodzimy do domu i pierwsze co robimy, to wkładamy ją do pralki. Wolimy kupować nowe ubrania, bo wydaje nam się, że są “zdrowsze” od lumpeksowych. Jeśli nie wypierzemy ich przed założeniem, to jest wręcz przeciwnie. Ubrania z second-handów były już prane wiele razy, po zakupie również je pierzemy. Taki produkt jest oczyszczony bardziej niż nowe, sieciówkowe ubrania. Skład i pranie!

Nie kupujmy tanich, chińskich ubrań. Poziom opisanego formaldehydu w takich produktach przekraczany jest trzy do pięciu razy.

Ponownie nawołujemy do promowanego przez nas trendu SLOW FASHION. Rezygnujmy z superpromocji, twórzmy swoją szafę świadomie. Czy drożej? Nie będziemy ukrywać: w większości tak. Jednak kupujmy rzadziej, za to lepiej, zdrowiej, nie zatruwając swojego organizmu i nie skracając sobie życia.

#cleanyourwardrobe #detoxfashion #detoxcampaign

Agata

źródło: na podstawie danych prawdaozdrowiu.pl